Z racji takiej, że napisała do mnie dziewczyna, która też tłumaczy to opowiadanie postanowiłyśmy połączyć swoje siły i razem tłumaczyć opowiadanie, przez co rozdziały pojawiały by się częściej :)
mam nadzieję, że kontynuację będziecie czytały tu: http://ps-ihateyou-fanfiction.blogspot.com/
wtorek, 21 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
Chapter 1
*Blue's POV*
To był typowy wtorkowy dzień, siedziałam w klasie od historii w pierwszej ławce. To było całkiem śmieszne ponieważ najmądrzejsi siedzieli z przodu, średnio-mądrzy pomiędzy, a delikwenci na końcu. Mam na myśli to, że byłam mądra, ale nie typową mądralą. Jestem bardziej pupilkiem nauczycieli.
Z ostatnich ławek słychać było szepty, żarty z których większość klasy się śmiała. Po minucie lub dwóch ich pogawędek pan Sanders odwrócił się do klasy i skarcił ich spojrzeniem.
- Harry, czy chociaż raz mógłbyś przestać zakłócać lekcję? - nauczyciel powiedział gniewnie przez zaciśnięte zęby.
I jak zwykle, Harry pogrywał sobie z nauczycielem. Wszystkie jego głupie odzywki zastanawiały mnie, czy był już kiedykolwiek w więzieniu.
- Ups - powiedział sarkastycznie, a jego paczka zaczęła się śmiać.
Przewróciłam oczami. Kretyn..
- To koniec - zaszczekał - Widzimy się w szkole, areszt! Dla ciebie Styles i twoich przyjaciół.
Co? Nie! Nie, nie nie! Dzisiaj ja byłam w kozie, jako zegarek czasu do jej zakończenia. Nie chwaląc się, nauczyciele mieli do mnie zaufanie, jeśli chodzi o tego rodzaju rzeczy.
Świetnie, po prostu świetnie..
- I Harry, chcę mieć na ciebie oko, więc masz usiąść w pierwszej ławce - nauczyciel powiedział po czym nozdrzami wypuścił powietrze.
- Ale... - Harry próbował protestować.
- Powiedziałem, że masz tam usiąść - syknął do niego.
Zaśmiałam się, spuszczając głowę w dół. Sama nie wiem czemu, ale to było przyjemne oglądając jego, kiedy był w kłopocie. Kiedy Harry usiadł koło mnie, zerknęłam na niego i obserwowałam jak jego brwi łączą się razem. Był nieźle zdenerwowany. Wymamrotał do siebie kilka przekleństw do póki nie obrócił się w moim kierunku.
- Po prostu nie twój dzień, nie? - powiedziałam tak cicho, że tylko on mógł mnie usłyszeć. Zamiast odpowiedzi spotkałam się z jego zimnym spojrzeniem, takim samym jak zeszłej nocy. Wyszedł ode mnie o piątej nad ranem, więc sądzę, że mógł przygotować się do szkoły, ale nie wiem dlaczego, patrzył na mnie tak samo jak wtedy.
- Hej, um - powiedział, kiedy odciągnął mnie ze skupienia - Jakie były odpowiedzi? - mówił o zadaniu domowym jakie pan Sanders zadał nam wczoraj.
- Nie powiem ci, powinieneś je zrobić sam - wyszeptałam ostro i odsunęłam się od niego.
- Eh, nie chciało mi się - nagle poczułam jego rękę na mojej nodze. Podskoczyłam lekko zaskoczona jego posunięciem. Zaśmiał się, a jego oczy miały lekki błysk rozbawienia.
- Nie tutaj - wysłałam mu surowe spojrzenie, które wysyłał mu pan Sanders.
Wzruszył ramionami po czym zdjął rękę z mojej nogi i przeniósł ją na swój długopis, którym zaczął lekko stukać w ławkę. Uśmieszek wciąż był przyklejony do jego twarzy.
Kiedy zadzwonił dzwonek, w pośpiechu chwyciłam moje rzeczy i opuściłam klasę. Zaczęłam iść w kierunku moich przyjaciół, którzy stali przy szafkach.
- Hej Blue - Jane przywitała się ze mną. Uśmiechnęłam się do niej i skinęłam głową.
- Dlaczego jesteś taka zdenerwowana? Wszystko okej? - zapytała mnie Hayley. Wszystkie obróciły oczy w moją stronę, co sprawiło że czułam się niekomfortowo.
- Tak, jest dobrze. Jestem dzisiaj zegarkiem w kozie i ten dupek tam będzie - odpowiedziałam i poruszyłam ramionami.
Wszystkie wiedziały kogo mam na myśli.
- Nie mów, że Harry - Hayley podniosła brew do góry.
Pokiwałam głową po czym westchnęłam.
- Jest obrzydliwy - Jane zadrwiła i przewróciła oczami.
"Nie w łóżku" - pomyślałam.
- Muszę iść do klasy Pana Daddario. Zabije mnie, jeśli znów się spóźnię - Kylie zachichotała po czym obróciła się i pobiegła.
- Do zobaczenia - odpowiedziała jej Hayley.
- Yeah, ja też muszę iść - Jane, podniosła swoją torbę i założyła ją na ramię - Odezwę się później - powiedziała i prześlizgnęła się na drugi koniec holu.
- No więc, do zobaczenia na lunchu - Hayley obróciła się do mnie.
Skinęłam do niej w odpowiedzi.
Otworzyłam swoją szafkę. Starałam się przygotować do lekcji najszybciej jak mogłam, ale niestety kiedy dzwonek zadzwonił ja wciąż tkwiłam z książkami w dłoni.
- Cholera - powiedziałam kiedy włożyłam książkę od historii do szafki.
________________________________________
No i mamy chapter 1 :)
komentujcie!
To był typowy wtorkowy dzień, siedziałam w klasie od historii w pierwszej ławce. To było całkiem śmieszne ponieważ najmądrzejsi siedzieli z przodu, średnio-mądrzy pomiędzy, a delikwenci na końcu. Mam na myśli to, że byłam mądra, ale nie typową mądralą. Jestem bardziej pupilkiem nauczycieli.
Z ostatnich ławek słychać było szepty, żarty z których większość klasy się śmiała. Po minucie lub dwóch ich pogawędek pan Sanders odwrócił się do klasy i skarcił ich spojrzeniem.
- Harry, czy chociaż raz mógłbyś przestać zakłócać lekcję? - nauczyciel powiedział gniewnie przez zaciśnięte zęby.
I jak zwykle, Harry pogrywał sobie z nauczycielem. Wszystkie jego głupie odzywki zastanawiały mnie, czy był już kiedykolwiek w więzieniu.
- Ups - powiedział sarkastycznie, a jego paczka zaczęła się śmiać.
Przewróciłam oczami. Kretyn..
- To koniec - zaszczekał - Widzimy się w szkole, areszt! Dla ciebie Styles i twoich przyjaciół.
Co? Nie! Nie, nie nie! Dzisiaj ja byłam w kozie, jako zegarek czasu do jej zakończenia. Nie chwaląc się, nauczyciele mieli do mnie zaufanie, jeśli chodzi o tego rodzaju rzeczy.
Świetnie, po prostu świetnie..
- I Harry, chcę mieć na ciebie oko, więc masz usiąść w pierwszej ławce - nauczyciel powiedział po czym nozdrzami wypuścił powietrze.
- Ale... - Harry próbował protestować.
- Powiedziałem, że masz tam usiąść - syknął do niego.
Zaśmiałam się, spuszczając głowę w dół. Sama nie wiem czemu, ale to było przyjemne oglądając jego, kiedy był w kłopocie. Kiedy Harry usiadł koło mnie, zerknęłam na niego i obserwowałam jak jego brwi łączą się razem. Był nieźle zdenerwowany. Wymamrotał do siebie kilka przekleństw do póki nie obrócił się w moim kierunku.
- Po prostu nie twój dzień, nie? - powiedziałam tak cicho, że tylko on mógł mnie usłyszeć. Zamiast odpowiedzi spotkałam się z jego zimnym spojrzeniem, takim samym jak zeszłej nocy. Wyszedł ode mnie o piątej nad ranem, więc sądzę, że mógł przygotować się do szkoły, ale nie wiem dlaczego, patrzył na mnie tak samo jak wtedy.
- Hej, um - powiedział, kiedy odciągnął mnie ze skupienia - Jakie były odpowiedzi? - mówił o zadaniu domowym jakie pan Sanders zadał nam wczoraj.
- Nie powiem ci, powinieneś je zrobić sam - wyszeptałam ostro i odsunęłam się od niego.
- Eh, nie chciało mi się - nagle poczułam jego rękę na mojej nodze. Podskoczyłam lekko zaskoczona jego posunięciem. Zaśmiał się, a jego oczy miały lekki błysk rozbawienia.
- Nie tutaj - wysłałam mu surowe spojrzenie, które wysyłał mu pan Sanders.
Wzruszył ramionami po czym zdjął rękę z mojej nogi i przeniósł ją na swój długopis, którym zaczął lekko stukać w ławkę. Uśmieszek wciąż był przyklejony do jego twarzy.
Kiedy zadzwonił dzwonek, w pośpiechu chwyciłam moje rzeczy i opuściłam klasę. Zaczęłam iść w kierunku moich przyjaciół, którzy stali przy szafkach.
- Hej Blue - Jane przywitała się ze mną. Uśmiechnęłam się do niej i skinęłam głową.
- Dlaczego jesteś taka zdenerwowana? Wszystko okej? - zapytała mnie Hayley. Wszystkie obróciły oczy w moją stronę, co sprawiło że czułam się niekomfortowo.
- Tak, jest dobrze. Jestem dzisiaj zegarkiem w kozie i ten dupek tam będzie - odpowiedziałam i poruszyłam ramionami.
Wszystkie wiedziały kogo mam na myśli.
- Nie mów, że Harry - Hayley podniosła brew do góry.
Pokiwałam głową po czym westchnęłam.
- Jest obrzydliwy - Jane zadrwiła i przewróciła oczami.
"Nie w łóżku" - pomyślałam.
- Muszę iść do klasy Pana Daddario. Zabije mnie, jeśli znów się spóźnię - Kylie zachichotała po czym obróciła się i pobiegła.
- Do zobaczenia - odpowiedziała jej Hayley.
- Yeah, ja też muszę iść - Jane, podniosła swoją torbę i założyła ją na ramię - Odezwę się później - powiedziała i prześlizgnęła się na drugi koniec holu.
- No więc, do zobaczenia na lunchu - Hayley obróciła się do mnie.
Skinęłam do niej w odpowiedzi.
Otworzyłam swoją szafkę. Starałam się przygotować do lekcji najszybciej jak mogłam, ale niestety kiedy dzwonek zadzwonił ja wciąż tkwiłam z książkami w dłoni.
- Cholera - powiedziałam kiedy włożyłam książkę od historii do szafki.
________________________________________
No i mamy chapter 1 :)
komentujcie!
niedziela, 12 stycznia 2014
CAST and PROLOGUE
Harry Styles - jako Harry Styles
Selena Gomez - jako Blue Anderson
Ashley Benson - jako Hannah
Niall Horan - jako Niall Horan
__________________________________________
Westchnęłam i zaczęłam się wiercić po łóżku. Czułam się niekomfortowo, kiedy byłam sama w łóżku. Jestem przekonania, że łóżko jest przeznaczone dla dwóch osób.
Wszystko co słyszałam to deszcz, który wściekle kapał na moje okna. Postanowiłam, że zadzwonię do chłopaka, który jako jedyny mógł mi towarzyszyć w taką noc. Odblokowałam telefon, który mocno poraził mój wzrok i wybrałam jego numer.
Po trzech sygnałach odebrał telefon.
- Hallo? - powiedział.
- Harry.. - zatrzymałam się - Przyjdziesz dzisiaj?
- Nie mogę. Właśnie mnie obudziłaś - powiedział lekko zirytowany tym, że zadzwoniłam do niego o trzeciej nad ranem.
- Proszę - przewróciłam oczami.
Czekałam na odpowiedź, a zamiast niej słyszałam tylko szuranie po przeciwnej stronie telefonu.
- Chcesz uprawiać seks?
- Tak - przygryzłam wargę.
- Będę tam za dziesięć minut. - pokornie zachichotał.
- Jestem naga pod pościelą - powiedziałam, jednocześnie bawiąc się włosami.
- Może za pięć, wtedy.. - nie dokończył. Słychać było jego kroki oraz to jak nakładał swoje jeansowe spodnie. Uśmiechnęłam się.
- Oh, i tak przy okazji - powiedziałam, kiedy podniósł swój telefon.
- Tak? - odetchnął.
- Nienawidzę cię.
_________________________
Cierpliwie czekałam w swoim pokoju, ciągając kołdrę po moim ciele. która była zimna przez moje nagie ciało, ale nie obchodziło mnie to. Zakręciłam kosmyk włosów wokoło swojego palca, gdy szarpnęłam go, wyszedł lekki lok, który zaraz znów stał się prosty. Wpatrywałam się w biały sufit, gdy kosmyk włosa opadł mi na ramię.
A tak przy okazji to jestem Blue. I nie, Harry nie jest moim przyjacielem. Zdecydowanie nie jesteśmy przyjaciółmi z korzyściami* .
Właściwie wierzcie czy nie, ale nienawidzimy się. Jesteśmy kompletnie z przeciwnych biegunów. On jest aroganckim, bezczelnym gnojkiem, a ja jestem dobrą dziewczyną, a potajemnie złą.
Wszyscy mają mnie za prostą studentkę, która stara się coś osiągnąć w Akademii, będąc jedną z najbardziej aktywnych uczennic. A Harry z drugiej strony jest zupełnie inny i zachowuje się jak trzynastolatek.
W sumie jestem najlepszym przykładem zwykłej nastolatki, potrzebuję miłości. Nie prawdziwej miłości, ale... seksu. Pewnego dnia ja i Harry zawarliśmy umowę, wiedząc, że oboje potrzebujemy tej samej rzeczy.
Obiecaliśmy, że nigdy nie wyjawimy nikomu naszego małego sekretu, bo nie wiadomo co w takiej sytuacji mogłaby powiedzieć szkoła. To była tylko sprawa, w zasadzie dla przyjemności. To wszystko dzieje się naprawdę.. wszyscy nadal wierzą, że jesteśmy dla siebie tylko obcymi ludźmi, nikim więcej.
Gdy usłyszałam pukanie do okna, podskoczyłam lekko odrywając głowę od moich miękkich poduszek. Zza okna było widać tylko jego szczupłą sylwetkę. Owinęłam się prześcieradłem i podeszłam do okna, po czym otworzyłam je, ale on zrobił to szybciej i szarpnął nim, miał uśmieszek na swojej twarzy i tępo wpatrywał się we mnie. Wskazując na okno posłałam mu znak aby je zamknął.
- Nikogo nie ma w domu, mogłeś wejść normalnie - powiedziałam szorstko.
Spojrzał na mnie, zanim odpowiedział sarkastyczne:
- Przepraszam za to, że jestem ostrożny - przerwał - Odrobiłaś swoje zadanie domowe, kochanie? - zachichotał.
Przewróciłam oczami.
- Tak - odpowiedziałam krzyżując swoje ramiona.
- Hej, czy nie miałem zamknąć o-
- Nie - przerwałam mu, podczas, gdy wolnym krokiem podchodziłam do niego.
- Okej - podniósł brew do góry, po czym zbliżył swoje usta do moich.
Ta znajoma przyjemność zapaliła iskrę w moim ciele.
___________________________________________________________
* przyjaciele z korzyściami - chodzi w tym o to, że przyjaciele decydują się uprawiać ze sobą seks bez zobowiązań.
PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY JAKIE SIĘ POJAWIŁY!
WSTĘP
Na początek chciałabym się przywitać :) No więc mam zamiar tłumaczyć dla was opowiadanie "P.S I Hate You", na które natknęłam się niedawno.
Tu macie link fanfiction: http://www.wattpad.com/25436659-p-s-i-hate-you-harry-styles
Tu macie twittera autorki: https://twitter.com/BritishBums_
Od razu mówię, że jest to moje pierwsze tłumaczenie, więc przepraszam za niektóre błędy, które mogą się pojawić :)
Tu macie link fanfiction: http://www.wattpad.com/25436659-p-s-i-hate-you-harry-styles
Tu macie twittera autorki: https://twitter.com/BritishBums_
Od razu mówię, że jest to moje pierwsze tłumaczenie, więc przepraszam za niektóre błędy, które mogą się pojawić :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)